Zmiany w kredytach na II kwartał 2020

Co czeka przyszłych kredytobiorców? Jakie zmiany przyniesie II kwartał 2020? Jak bardzo koronawirus zainfekował gospodarkę i rynek kredytowy? Przeczytaj w tym wpisie

Koronawirus atakuje gospodarkę i banki

Nie da się ukryć, że to co wydarzyło się w Polsce i na świecie było zaskoczeniem dla wszystkich. Koronawirus atakuje. Gospodarka i banki muszą reagować. Skutki tych zmian będziemy odczuwać przez wiele tygodni. Jak będzie wyglądał ten czas? Czy skutki koronawirusa w gospodarce będą bardzo dotkliwe? W jaki sposób zareagować na to, z czym musimy się mierzyć?

Skala wpływu kryzysu na rynku kredytowym

Nie ma co ukrywać, że jest źle. Skoro zostały podjęte decyzje o obniżeniu stóp procentowych i wprowadzone możliwości zawieszania rat kredytów. Ba! Nawet składki ZUS i podatki można odroczyć. To pokazuje, że jest naprawdę poważnie

Banki działają w trybie awaryjnym i na odległość. Ograniczone składy osobowe w placówkach banków. Część oddziałów zamknięta. Pracownicy w centralach jeżeli mają taką możliwość, to pracują zdalnie w domu. Rezultat – czas analizy, rozpatrzenia spraw i wniosków wydłuży się

Wnioskujący o kredyty hipoteczne, gotówkowe, firmowe – wszyscy muszą się liczyć z tym, że kryteria przyznawania kredytów będą wyśrubowane. Znaczy to tyle, że część z banków przyjmie strategię poszukiwania pretekstu do nie udzielenia kredytu lub udzielenia, ale na niższą kwotę mimo, że pół roku/3 miesiące temu nie było takiego problemu

Stopy procentowe w dół – rezultat: niższe raty kredytów. Wszyscy posiadacze kredytów odczują niższe raty, bo będą mieli mniej odsetek do płacenia. Wpłynie to też na osoby, które będą chciały złożyć swoje oszczędności w bankach – zarobią mniej na lokatach (biorąc pod uwagę inflację, to ciężko mówić w tym przypadku o „zarobku”)

Można zawnioskować o wakacje kredytowe i odroczenie spłat rat kredytów od 3 do nawet 6 miesięcy. Praktycznie wszyscy posiadacze kredytów mogą o to wystąpić. Na dzień 19.03 zrobiła to połowa banków dla posiadaczy kredytów. Pozostałe opracowują plan jak to wdrożyć, dlatego że na spotkaniu ZBP (przyp. Związku Banków Polskich) takie postulaty zostały wypracowane

Jak to się odbije na cenach nieruchomości?

Wszystko to, co opisaliśmy powyżej przełoży się na wszystkie sektory gospodarki. Jak dołożymy do tego również ograniczony handel i produkcję, to z pewnością wpłynie też na branżę nieruchomości i deweloperów. Pytanie w jak dużym stopniu?

Poglądów na tą chwilę jest wiele, ale wszystkie sprowadzają się do tego, że efekt rozłoży się w czasie i nie będzie wielkim załamaniem rynku. Możemy mówić bardziej o korekcie 3-5%. Dlaczego tylko tyle?

Po pierwsze, wszyscy przyjmujemy, że pandemia skończy się za 3-4 tygodnie. Czas realizacji transakcji ulegnie przez to wydłużeniu. Wpłynie to na działalność rynku pierwotnego i w jakimś stopniu na decyzje zakupowe na rynku wtórnym. Po drugie niższe stopy procentowe zachęcą posiadaczy gotówki do tego, aby dalej lokować w bezpieczne źródła. Sektor nieruchomości nadal za taki uchodzi. Poza tym lokaty będą dawały jeszcze mniejszy zwrot niż dotychczas, złoto już jest na górce, a giełda sięgnęła najniższego poziomu od niepamiętnych czasów, więc w świadomości większej grupy ludzi – to z pewnością nie będzie atrakcyjne miejsce do inwestowania

Płynność – słowo klucz dla przedsiębiorców

Teraz jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Dlaczego? Skoro tak wiele branż dzisiaj nie zarabia, to nie ma pieniędzy do tego, by płacić za dotychczas występujące należności kredyty i faktury. Pojawią się przestoje w płatnościach

Płynność jest tutaj kluczem. Można ją poprawić na kilka sposobów:

  • pozyskać kredyt obrotowy na bieżące wydatki – proces kredytowy wymaga analizy przez bank (musimy liczyć się z obniżoną przyznawalnością kredytów)
  • uzyskać finansowanie faktur przychodowych (najlepiej żeby nie były one po terminie)
  • dać swoją/firmy nieruchomość (ważne, żeby nie była obciążona kredytem) jako zabezpieczenie i pozyskać w ciągu kilku dni kredytu do 50% jej wartości

Co czeka nas w II kwartale – podsumowanie

Zapowiadają się trudne czasy dla wielu firm, zwłaszcza tych mniejszych. Tempo powrotu do normalności będzie bardzo wolne. Część biznesów tego nie wytrzyma. Spadną ceny i raty kredytów. Będzie ciężej uzyskać kredyt. Pojawią się okazję do inwestowania – najczęściej kupna gotowego biznesu. Nieruchomości też dadzą opcje do zarobku, zwłaszcza jeżeli ktoś będzie chciał ratować biznes posiadanym majątkiem

Na koniec, aby nie było to aż tak pesymistyczne przewidywanie, możemy liczyć, że tempo rozwoju gospodarki po wszystkim na pewno wzrośnie szybciej niż zakładamy. W końcu część rynku dostrzeże plusy w pracy online w domu, zamiast w biurze (podobno jesteśmy bardziej wydajni). Okaże się też, że wiele rzeczy można jednak załatwić „na odległość”, zwłaszcza w urzędzie – a to już postęp na miarę wynalezienia koła 🙂